Ostra porażka – przypisek do historii Arrow Games

Czytelnicy bloga znają już historię trójmiejskiego odpowiednika popularnej w USA gry Archery Tag. Jest to odmiana paintballu, przy użyciu łuków i specjalnych, bezpiecznych strzał. Jednym z założycieli Arrow Games był Adam Przykucki, który w swoim artykule podzielił się swoimi dobrymi i złymi (porażka!) doświadczeniami zdobytymi w trakcie tworzenia i prowadzenia tej firmy. Ponieważ Adam przyznał się, że nie o wszystkim napisał, namówiem go do podzielenia się z Wami resztą tej interesującej historii…

– Adam, dziękuję za zgodę na opisanie historii Arrow Games na moim blogu. Komentując ją na Facebooku napisałeś, że nie opowiedziałeś kilku rzeczy, które rozwijają jej wątek.

– Tak, pominąłem kilka spraw. Na przykład to, że w krótkim czasie udało nam się uzyskać dość dobrych z punktu wizerunkowego klientów. Byli to np. Intel czy Pomorska Izba Adwokacka. Dla nas stało się to małym sukcesem, gdy rozpoznawalne firmy zaczynały korzystać z naszych usług.

– Czy próbowaliście przekuć tego typu współpracę na promocję waszej firmy?

– Współpracowaliśmy z wieloma najróżniejszymi instytucjami i staraliśmy się dać coś od siebie, by w ten sposób się wypromować. Niestety, jak się okazało, sponsorowanie nagród czy nawet voucherów na nasze usługi totalnie nam się nie opłaciło. Sponsorowaliśmy nagrody m.in. w turniejach sportowych organizowanych w Sopocie czy vouchery dla klientów jednej z firm organizujących kursy dla licealistów. Ale klienci z takich poleceń nie przychodzili…

– Podobne wydarzenia aż proszą się, aby rozgrywać je w różnych miejscach. Czy podejmowaliście takie działania?

– Tak, próbowaliśmy też działać w terenie. Na przykład współpracowaliśmy przy organizacji turnieju łuczniczego, którego byliśmy głównym sponsorem. Stanowiliśmy też dodatkową atrakcję dla odwiedzających. Wynik? Cały dzień z głowy i zarobiliśmy na obiad dla ekipy. Ale za paliwo się już nie zwróciło 😉

– Czy ktoś robił coś podobnego do Was? Mieliście jakąś bezpośrednią konkurencję?

– Po jakimś czasie od rozpoczęcia naszej działalności, na rynku pojawiła się podobna firma. Mieli nad nami tę przewagę, że mieli duży, zadaszony obiekt i rozpoznawalną, znaną już markę kojarzoną z podobną rozrywką.

– W artykule napisałeś, że z powodu pogody musieliście odwołać wiele rezerwacji. Nie szukaliście jakiejś miejscówki pod dachem?

– Od samego początku nasz model wykluczał granie w budynku, pod dachem. To zamykało nieco nam drogę rozwoju i sprawiało, że biznes był bardzo sezonowy i uzależniony od pogody, co nas ostatecznie dobiło. Co ciekawe, teren, na którym mieściła się nasza arena, stał się później obiektem przetargu. Więc w tym sezonie i tak tam już byśmy nie mogli działać. Co za tym idzie musielibyśmy zacząć poszukiwania od nowa i następnie przygotowania terenu.

nie ma sensu być pesymistą

obrazek ze strony: smieszneprezenty.com.pl, autorka: Vintage Metalowa 😉

– Jakie mieliście pomysły na ratowanie firmy?

– Jednym z rozwiązań było połączenie sił z już istniejącym organizatorami wydarzeń sportowych i rekreacyjnych lub podpięcie się np. pod Kolibki Adventure Park. Jednak mogło się to wiązać tak naprawdę ze skopiowaniem pomysłu. Bo po co mieli brać nas, skoro sami mogli kupić sprzęt)? Nie chcieliśmy tworzyć wielkiego centrum gier i zabaw czy też podłączyć się pod już istniejące. Chcieliśmy pozostać niezależni.

– Co wydarzyło się po zamknięciu firmy?

– Po decyzji o zamknięciu negocjowaliśmy z jedną firmą działającą na trójmiejskim rynku wydarzeń rekreacyjnych odkupienie od nas sprzętu, know-how i może nawet marki. Niestety, ta transakcja nie doszła do skutku. Jak pisałem: mam ciągle do sprzedania łuki 😉

– W jaki sposób porażka tego pomysłu wpłynęła na Twoje relacje ze wspólnikiem?

– Najważniejsze jest to, że mimo tej porażki, to wcześniej stworzony przez nas projekt pt. Concept Space jest dalej rozwijany. Rozwijaliśmy go jeszcze przed i w trakcie Arrow Games z tym samym wspólnikiem i jego żoną. Ta porażka nie wpłynęła negatywnie na nasze relacje, a raczej wypracowała pewne zachowania i dała lekcję.

– Jakie konkretnie wnioski, wyciągnięte po tej porażce, wykorzystałeś w innych działaniach?

– Doceniłem jak ważne jest postawienie sobie jasnej granicy, w której mówimy sobie dość. Może to być dopuszczalny próg strat, może to być kwestia poświęconego czasu, zaangażowania i nakładu środków. W wielu projektach budżety często są przekraczane, bo np. ciężko ocenić koszt danej pracy z wielu najróżniejszych powodów, ale trzeba sobie także postawić granicę. Do jakiego pułapu pozwalamy sobie na dokładanie do działalności, a kiedy mówimy, że to już nie ma sensu i lepiej zamknąć go mniejszą stratą.

Warto rozmawiać z ludźmi o swoich pomysłach, czasami tylko dzięki ich uwagom lub pomocy uda się je zrealizować.

Warto próbować najróżniejszych form promocji i marketingu, czasami ciężko stwierdzić, która z nich może okazać się najlepsza dla danego profilu działalności.

Czasami nie na wszystko mamy wpływ. To chyba najtrudniejsza lekcja.

Biznesy sezonowe wymagają większej intensyfikacji działań w niektórych okresach jednak to nadal praca przez cały rok. Wymaga dobrego podziału obowiązków i bardzo dużego zaangażowania od całego zespołu. Jeśli ktoś odpuści to cały wysiłek może pójść na marne.

– Co dzisiaj zrobiłbyś inaczej, otwierając podobną działalność?

– Znacząco zwiększyłbym budżet inwestycji, szacowany czas na realizację oraz zwrot nakładów i zbudował większy zespół zaangażowany w projekt. Zbudowanie rentownego, indywidualnego obiektu działając na dość małym rynku Trójmiejskim wymaga nieco więcej czasu.

Samo zwiększenie budżetu na marketing nie dałoby nam zamierzonego efektu, gdyż pozostawała zawsze niewiadoma pt. pogoda.

Prawdopodobnie podjąłbym też współpracę z innymi podmiotami by wspólnie wynająć teren pod różnorodne, niezależne od siebie rozrywki, ale razem je promować ściągając potencjalnych uczestników (tutaj również podejmowaliśmy takie rozmowy, ale poza terenem Trójmiasta).

– Dziękuję za rozmowę i życzę udanej realizacji dalszych pomysłów!

 

Adam Przykucki, przedsiębiorca, informatyk, pomysłodawca biura coworkingowego Concept Space i hostingu zdjęć Zapodaj.netMa kilkanaście lat doświadczenia w prowadzeniu najróżniejszych projektów i biznesów w Polsce. W obszarze jego zainteresowań zawodowych jest marketing, Internet oraz nowoczesne technologie. Prywatnie uwielbia koncerty i swojego psa.
Na zdjęciu: Adam Przykucki i Szczepan Benkowski – partnerzy w Arrow Games i Concept Space .
Zdjęcie: archiwum Adama Przykuckiego